<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Kochanowski ywy> 
<author_1=Henryk Markiewicz>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=4>
<date=1951-04-15>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Twrczo jego bya najwyszym sowem poezji polskiej do wystpienia Mickiewicza. Kochanowski  ywy pisano o nim w 400-lecie urodzin- i dzi jeszcze wiele z poezji Kochanowskiego budzi ywy oddwik uczuciowy i pozostaje dla wspczesnego czytelnika bliskie i zrozumiae. Przed Kochanowskim w Polsce niemale tylko rymowano  od niego licz si dzieje polskiej poezji. Kiedy czytamy: Tak przyjaciela przyjaciel auje, tak brata pacze brat, tak lamentuje syn po swej matce  rozrnienie i stopniowanie wartoci znaczeniowej i uczuciowej trzech bliskoznacznych wyrazw: aowa, paka i lamentowa, wydaje si nam dzi u pisarza rzecz zrozumia sam przez si. Gdy pisa ten wiersz Kochanowski, byo takie szeregowanie synonimw wielk zdobycz artystyczn. Tak przed Kochanowskim nikt mow polsk posugiwa si nie umia. Rej, ktrego zasugi w dziedzinie wprowadzenia jzyka polskiego do literatury maj donioso historyczn, nie dorwnywa Kochanowskiemu artystyczn wartoci swych utworw. Niedony czsto, zawsze rozwleky styl poprzednikw Kochanowskiego nabra pod jego pirem dobitnoci i precyzji. Kto przed nim umiaby zawrze w 14 wierszach z czterech odrbnych scen zoony, ywy i plastyczny, ubarwiony dialogiem i zakoczony kapitaln point obrazek obyczajowy z hulaszczego ycia dworskiego:
Nasz dobry Doktor spa si od nas bierze,
Ani chce z nami doczeka wieczerze.
Dajcie mu pokj: najdziem go w pocieli,
A sami przed si bywajmy weseli.
Ju po wieczerzy; podmy do Hiszpana,
Ba, wier, podmy, ale nie bez dzbana.
Puszczaj Doktorze, towarzyszu miy.
Doktor nie puci, ale drzwi puciy.
Jedna nie wadzi, daj ci Boe zdrowie.
By jeno jedna, Doktor na to powie.
Od jednej przyszo a wic do dziewici,
A Doktorowi mzg si we bie mci.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>